Sklep

Folk No More

40.00 

CD, Jewel Case

Pozostało tylko: 3

SKU: 5905674940865 Kategorie: , Tagi:
artysta: Emerald
wydawnictwo: Jimmy Jazz Records
numer katalogowy: CD JAZZ 086

Skojarzenie z okładką „London Calling” The Clash jest aż za nadto oczywiste, choć przypuszczam, że rozwalenie o scenę akordeonu musi wymagać większej zręczności niż stabilnej elektrycznej gitary. Bez specjalnego ściemniania przyznaję, że folku nie słucham, bo mi z tą muzyką niespecjalnie po drodze. W tym wypadku, na życzenie redaktora naczelnego, zrobiłem wyjątek i nie był to wysiłek, który musiałbym opłacić późniejszą wielodniową rekonwalescencją organizmu. Nazwa Emerald nic mi nie mówiła, ale poszperałem tu i ówdzie i okazało się, że zespół działa już od 1991 roku a „Folk no more” jest jego czwartym materiałem i w tym momencie przestała mnie dziwić zarówno sprawność techniczna instrumentalistów jak i ich talenty aranżacyjne objawiające się różnorodnością poszczególnych kawałków. Jakąś połowę materiału stanowią kompozycje tradycyjne, irlandzko-celtyckiego pochodzenia, które nawet takiemu laikowi jak ja obiły się kiedyś o uszy, chociaż prośby o podanie ich autorów czy wykonawców muszą się spotkać z odmową. Zahaczające nieco o ska, szanty „Hiszpańskie dziewczyny” są pewną stylistyczną innowacją (podejrzewam chęć przypodobania się wydawcy [błąd! – wydawca i zespól zdecydowali się na współpracę już po tym jak materiał powstał w studio – przyp. wydawcy]), cover The Pogues zachęcił mnie do sięgnięcia po oryginał, a i reszta odegranych tu coverów dowodzi jedynie, że wszystkie lekcje w tym zakresie grupa już dawno odrobiła. Bardziej interesujące z poznawczego punktu widzenia są autorskie utwory zespołu i pod tym względem zespół także nie ma powodu do wstydu. Dynamiczne kompozycje, zgrabne teksty utrzymane w stylistyce „barowych opowieści”, w pełni harmonizujące z klimatem klasyków starszych od nich o całe wieki, wykonywane przez wokalistę dającego sobie radę zarówno po polsku jak i angielsku. Kojarzy mi się trochę ta produkcja z estońskim Vennaskond (przez budzące nostalgię skrzypce) i czeskimi Tri Sestry (ludyczny akordeon i celtyckie fascynacje), kapelami, których związek z punk-rockiem jest silniejszy niż ma to miejsce u Emeralda, ale które na wspólnym koncercie na pewno by sobie nie przeszkadzały. (Andrzej Kuspiel)

 

Może spodoba się również…

Furia
17 czerwca 2015