
Nic Się Nie Zmienia [Black]
16 czerwca 2015
A History Of Rock Music In Ukrainian
2 września 2015Organ Music Not Vibraphone Like I’d Hoped
48.00 zł
LP, 12″, 33 1/3 RPM, Black Vinyl
Brak w magazynie
Dziś są moje urodziny. Starzeję się. Może pewnego dnia będę w pełni sił, a nie tylko w połowie, jak teraz, i będę jeździł po okolicy jako "Spencer Krug", grając na baby grandzie stare piosenki Wolf Parade i Sunset Rubdown. Będę miał szklaneczkę whisky, popielniczkę i ładną marynarkę. To będzie straszne. Ale dopóki ten dzień nie nadejdzie, będę występował pod pseudonimem "Moonface" – ostatnim pseudonimem, jaki mi pozostał do wykorzystania. Moonface nie jest zespołem, tylko zwykłym pół-starym mną, we wszystkich solowych lub wspólnych projektach, w które jestem zaangażowany od teraz do kiedykolwiek. Na początku 2010 roku nakładem wytwórni Jagjaguwar ukazała się pierwsza EP-ka. Nosiła tytuł Dreamland EP: Marimba and Shit-Drums, i brzmi tak, jak sugeruje tytuł. Tej zimy, próbując zachować zdrowy rozsądek w moim zasypanym śniegiem domu w Montrealu, nagrałem kolejną solową płytę. Ten nowy album nosi tytuł Organ Music not Vibraphone like I'd Hoped i ukaże się 2 sierpnia 2011 roku. Początkowo ta płyta miała być kolejnym albumem perkusyjnym, zupełnie niepodobnym do EP-ki Dreamland, z wibrafonem i niewielką ilością gitary, dodatkowymi instrumentami perkusyjnymi, itp. Ale to się nie wydarzyło. Nie wiem dlaczego. Czasami po prostu nic się nie dzieje. Aż pewnej nocy, gdy nie spałem i myślałem o muzyce, nagle zapragnąłem zagrać na starych organach z podwójnym manuałem – takich z lat 80. Zdobyłbym takie organy, podłączyłbym je do wielkich, wirujących głośników i potężnych wzmacniaczy, i nagrałbym długi, wypełniony dronami, bujny i hałaśliwy album o intensywnej głośności, pięknie i poetyckości. Taki był nowy plan. Znalazłem organy, kupiłem je, podłączyłem do wielkich, wirujących głośników i potężnych wzmacniaczy i zabrałem się do tworzenia bujnych dronów. Ale te bujne drony nie nadeszły. Widzisz, mieszka we mnie taki mały koleś, który uwielbia muzykę pop, i czasami znajduje drogę do moich rąk. Kiedy tak się dzieje, moje palce kierują się w stronę najbardziej chwytliwych melodii, jakie tylko mogą być, jak pszczoły do kwiatów z największą ilością pyłku. Nic na to nie poradzę. Mały pop-dude we mnie zamienia kilka nut w melodię, a ja mówię: "Dobra, to jest fajne, mały koleś, może trochę popowe, ale fajne, może wykorzystamy to kiedyś, gdzieś w piosence". A on mówi: "Ale czy nie wolałbyś tego słyszeć w kółko? Może wrzućmy to kilka razy teraz, a potem kilka razy pod koniec utworu? I może ten 'drone' w lewej ręce brzmiałby lepiej, gdybyś go trochę przesunął w górę i w dół klawiatury". Ale ja wtedy mówię: "Daj spokój, nie jestem głupi, to tylko progresja akordów, którą próbujesz ze mnie wydobyć. Potem, jak się zorientujesz, będziemy to powtarzać w kółko, melodia stanie się haczykiem, a ja stworzę kolejną przypadkową, na wpół popową piosenkę". A wtedy mały koleś mówi: "WTF, stary". A ja mówię: "Dobra, mały kolego, dobra, baw się dalej". W końcu mamy coś pomiędzy popem a bujnymi dronami. Choć to tylko 5 utworów, Organ Music trwa około 37 minut i jest gęsta, ale mam nadzieję, że w satysfakcjonujący sposób, jak zjedzenie małego, ciężkiego kawałka sernika. Jest to muzyka grana przy pomocy organów, organowych bitów, organowych bipów i bumów oraz cyfrowych bębnów. Muzyka oparta na warstwach i pętlach, hipnotyzującym dźwięku głośnika leslie i natłoku melodii. Pierwotnie było tu około 9 lub 10 prawie w pełni ukształtowanych utworów, ale pod koniec procesu nagrywania zdecydowałem się zredukować je do pięciu, krystalizując to, co dobre, zabijając moich kłopotliwych ulubieńców i unikając ciężkiego świata półtoragodzinnego podwójnego LP. Nie ma za co. Obcinanie piosenek jest jak wyłuskiwanie łupiny z kokosa. Teraz możemy po prostu wypić mleko. Teraz, przynajmniej w moim odczuciu, na tym albumie nie ma żadnych wypełniaczy. Mam nadzieję, że i Wy będziecie mieli podobne odczucia. Pozwólcie, że zaserwuję Wam sernik i mleko kokosowe. Proszę, cieszcie się. Zawsze uwielbiałem ten wybuch kreatywności, który ma miejsce, kiedy projekty łączą się po raz pierwszy – pierwsza napisana piosenka, pierwsze nagranie czy pierwszy koncert. Uwielbiam ten proces. Mam nadzieję, że dzięki Moonface uda mi się odtworzyć tę ekscytację wielokrotnie, dzięki trwającej serii współpracy, w ramach której będę koncertował i nagrywał jak każdy inny zespół, ale która ma określony i skończony czas życia. Jeszcze w tym roku będę nagrywał z helsińskim zespołem Siinai. Będę też pracował nad nowymi nagraniami perkusyjnymi i występami z moim przyjacielem Mike'em Bigelowem, który jest łagodnym, graniczącym z alkoholikiem alkoholikiem o szybkich rękach, a obecnie pomaga mi grać na scenie na płycie Organ Music LP. Kto wie, co będzie po tym roku? Ale myślę, że będę podążał zygzakowatą ścieżką aż do upadku. Moonface prawdopodobnie nigdy nie będzie brzmiał jak Wolf Parade czy Sunset Rubdown. Ostatnio moje pomysły muzyczne szybko się zmieniają, nie są stałe ani niezmienne. Są całkowicie zawodne, więc podążam za nimi impulsywnie. Rezultaty mogą być tak samo przypadkowe jak pomysły, ale mam nadzieję, że mimo wszystko będą warte wysiłku.
Tracklista
A1 Return To The Violence Of The Ocean Floor 7:24
A2 Whale Song (Song Instead Of A Kiss) 8:01
A3 Fast Peter (Part I) 4:53
B1 Fast Peter (Part II) 3:40
B2 Shit-Hawk In The Snow 7:24
B3 Loose Heart = Loose Plan 6:32
| Rok wydania | |
|---|---|
| Nośnik | |
| Nośnik [ilość] | 1 |
| Rodzaj wydania | ORIGINAL |
| Dźwięk | STEREO |
| Kolor | BLACK |
| Nagrane strony | 2 |
| Rozmiar | 12" |
| Prędkość | 33 1/3 RPM |
| Kraj | Zagraniczna |
Tracklista
- A 1. Return To The Violence Of The Ocean Floor00:07:24
- A 2. Whale Song (Song Instead Of A Kiss)00:08:01
- A 3. Fast Peter (Part I)00:04:53
- B 1. Fast Peter (Part II)00:03:40
- B 2. Shit-Hawk In The Snow00:07:24
- B 3. Loose Heart = Loose Plan00:06:32







